sobota, 12 maja 2007

Niepowtarzalność=doskonałość


Lubię patrzeć w niebo... Najbardziej intryguje mnie jego niepowtarzalnosć. Fascynuje mnie, jak z każdą chwilą się zmienia... Chmury, które tu i teraz nad moja glową zawisly, nigdy już nie przybiorą tego samego ksztaltu. Ulamek wiecznosci swiata, kiedy spogladam na nie z zaciekawieniem, jest jednoczesnie poczatkiem i końcem ich w danym ksztalcie istnienia... Z ich "opisywaniem musialabym sie bardzo spieszyc -juz po ulamku chwili przestaja byc te, zaczynaja byc inne." (Wieslawa Szymborska) Ale czy ta niepowtarzalnosc nie jest miara ich doskonalosci???
Spoglądam w niebo i nie mogę ochlonąć z zachwytu... Jakie to cudowne, że nie ma dwóch takich samych zachodów slońca. Każdy jest inny, choc czasem z pozoru podobnym moze sie wydawać. Wystarczy jednak przyjrzeć się uwaznie. Nawet jesli niebo barwy podobne przyobleka, a nastroszone chmury ukladaja sie w ksztalty dziwnie znajome... to i tak ten widok jest jedyny... nigdy nie byl i nigdy juz nie bedzie. Fascynujaca niestalosć...
P.S. Szkoda, że my czasem nie doceniamy swojej niepowtarzalnosci...

Brak komentarzy: